Mówię i o tej platonicznej jak i o tej o której myślą wszyscy kiedy tylko usłyszą dwa standardowe słowa: "kocham cię".
Boję się zawsze, że pewnego dnia stracę tę drugą osobę i pozostanę ze wszystkim całkiem sama.
Albo boję się, że pewnego dnia właśnie te dwa, teoretycznie magiczne słowa staną się dla mnie całkiem puste, że staną się tak oklepane jak w każdej komedii romantycznej.
To nie to, że mam coś do komedii romantycznych. Uwielbiam oglądać takie filmy, bo się na maksa relaksuję, ale nie ma ujętej w tych filmach wagi tych słów.
I potem tak też traktują to przeciętni ludzie.
Uważają, ze po miesiącu znajomości mogą sobie już wyznawać miłość, że mogą pokazywać ludziom na prawo i lewo jak to oni się nie kochają.
I kolejny raz nie mówię o wszystkich. Nie staram się osądzać, ale jest naprawdę strasznie mało przypadków gdzie ludzie się bardzo kochają po krótkim czasie, i chcą udowodnić to innym. Wydaje mi się że miłość mnie jest dla obcych nam ludzi. Miłość jest to najintymniejsze uczucie jakie tylko istnieje, a my to tak uproszczamy.
Ale co ja tam wiem.
W końcu nigdy nie pocałowałam, żadnej osoby poza mamą, tatą i braćmi.
Nie ubolewam żeby nie było.
Ja jestem jedną z tych osób, które czekają na ten moment kiedy będzie padał deszcz. Które marzą o tańcu kiedy pada śnieg w rytm piosenki Chris'a Rea "Driving Home For Christmas".
Ale nigdy nie myślałam o sobie jako o jakiejś romantyczce. Ja po prostu chciałabym nadać chwilom odpowiedniej wagi w życiu.
Chciałabym poczuć taką.. magię w życiu. A wyznanie miłości po wypiciu litrów alkoholu w przypływie odwagi nie wchodzi w moją grę.
Ale wiem, że prawdopodobnie, żaden z moich pierwszych razów nie będzie ani piękny, ani magiczny.
Te czasy nie polegają na długiej grze wstępnej, one polegają na szybkim dostaniu się do celu.
I może istnieją osoby, które chcą żeby wszystko było warte siebie, podobnie jak ja, ale na pewno nie jest to większość.
No i nie chodzi mi o to że wszystko ma być tak warte jak seks po ślubie. Broń boże.
Ale w niektórych przypadkach miło jest czekać na ten wyjątkowy moment.
Po 2 nie całowałam się też nie tylko z tego powodu, że wiecznie czekam.
Przyczyniło się do tego też to, że nikt normalny nigdy mnie nie chciał.
Naprawdę *płacze ze śmiechu*
Ostatni koleś który chciał iść ze mną na kawę, nosi srebrne marynarki z takiego "śliskiego" materiału. No i czasami robił sobie przedziałek na środku i zagarniał swoje włosy za uszy. I lubił chodzić w kolorowych koszulach w kratę do spodni w inne wzorki. Plus miał dziwne poczucie humoru... Więc ostatecznie.. Skończyło się na niczym.
Może nie mi pisana jest miłość.
A może jest mi pisana taka miłość jak Madonny. Możliwe na przykład, że mój wybranek życia się jeszcze nie urodził.
Ale nie umiem zrozumieć związku starsza kobieta-młodszy facet.
Więc obstawiam, że coś takiego tez nie jest mi pisane.
Ale to głupie mówić o miłości w momencie kiedy ma się jedynie 17 lat (od dwoch dni).
To jest mój "zakazany owoc".
Chciałabym się zakochać, ale w osobie która by mnie kochała również.
Bo uczucie żywione tylko ze strony jednej osoby ssie.
Doświadczyłam tego na własnej skórze.
Ale nadal, chcę kochać całym sercem.
With love
Goddess
Ciemność jest szczodra, jest cierpliwa i zawsze zwycięża,
ale w samym sercu jej siły leży jej słabość:
wystarczy jedna, jedyna świeca, by ją pokonać.
Miłość jest czymś więcej niż świecą.
Miłość potrafi zapalić gwiazdy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz