Pozdrawiam serdecznie moją klasę, która prawdopodobnie teraz uczy się do sprawdzianu z oświecenia.
A co do oświecenia.. mam nadzieje, że na maturze dobrze mnie coś oświeci bo teoretycznie uczę się już od dwóch i pół godziny.. a w praktyce robię wszystko inne co idzie. Serio. Nawet zdążyłam brwi wyregulować..
Yep. To ja. I nie wiedzię się na maturze, ale nie wiem o co ja się martwię. Bibliotekarka to świetne rozwiązanie.
Po 1 nie potrzebujesz wykształcenia. Po 2 mam ciągły dostęp do książek. Czego więcej chcieć od życia?
Może kawy.
Ale jak nie biblioteka.. to pójdę na kurs baristy i się ułoży.
Ewentualnie.. idealnym pomysłem jest życie na utrzymaniu rodziców. Nie dość że domowe obiadki, to kawa i herbata do woli. I internet za darmo.
No chyba ze coś mnie przejedzie w międzyczasie, to nawet nie będę musiała się martwić.
ŻARTUJĘ.
Wolałabym zginać inaczej. Chciałabym umrzeć tak, żeby moja śmierć mówiła o mnie. Częściowo. Umrzeć w momencie kiedy robię to co kocham, bądź oddając siebie innym. Ale śmierci nie możesz zaplanować (pomijając samobójstwo), i to jest piękne w umieraniu. Tak myślę. Smutne, ale i piękne. Tak jak śmierć z osobą którą kochasz.
Nie ma to jak doprowadzać do nastroju jak w romantyzmie.
A tu co? Oświecenie.
Damn' it.
To ja lecę do nauki.
Błagam.. ty tam u góry życz mi powodzenia!
With love
Goddess
środa, 16 września 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz